Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

December 17 2013

nadtechnecjanna

I dunno where did you take it, child, but that's bullshit. Fetus has typical for it's age EEG signal. Read the books before posting. 

Science, my ass.

June 16 2013

June 15 2013

4282 d61e
Reposted fromjustadream justadream
nadtechnecjanna
Reposted fromartissimo artissimo

June 14 2013

nadtechnecjanna
4226 8ad4 500
Reposted fromNiara Niara

June 12 2013

nadtechnecjanna
6372 bf0b 500
Reposted fromapprehension apprehension

June 09 2013

nadtechnecjanna
5515 a5d1
Reposted fromtacolatawysoko tacolatawysoko

June 08 2013

nadtechnecjanna
5162 78ae
Reposted fromnoraneko noraneko
nadtechnecjanna
5304 5c24
Reposted fromtanky tanky

June 07 2013

nadtechnecjanna
nadtechnecjanna
5671 c872
Reposted fromdarthsadic darthsadic
nadtechnecjanna
5672 c067
Reposted fromlegilimencja legilimencja
nadtechnecjanna
5769 55c2
Reposted fromdarzyk darzyk
nadtechnecjanna
5799 ffce
jest Loki jest impreza
Reposted fromlegilimencja legilimencja
nadtechnecjanna

Królewna – tak Cię nazywałem, pamiętam, że lubiłaś to określenie, chociaż wiem, że nie miałaś najmniejszego pojęcia jak wiele czułości i tkliwości w tym słowie zawierałem. Lubiłaś też, kiedy brałem Cię w ramiona gdy byłaś roztrzęsiona (a Ty przez większość czasu byłaś bardziej lub mniej roztrzęsiona) i głaszcząc Cię po włosach szeptałem : “już cichutko”.

 

Rozsypało się, pokruszyło. Pokruszyła się ta wielobarwna mozaika, którą z taką czcią razem składaliśmy. Podawałaś mi lazurowe, bursztynowe skrawki szkła ze smutnym uśmiechem, zupełnie jakbyś już wtedy wiedziała, jak się to wszystko skończy.

 

Patrzyłem w krystalizujące kawałki kwarcu i widziałem te wszystkie naiwne scenki jak z Żulczyka, widziałem nas pijących herbatę w kuchni, śmiejących się, klejących krok po kroku własne gniazdo. Gorąca herbata, ciepłe swetry, dziesiątki metrów kwadratowych książek, muzyka, klimat. My, szalenie zakochani, szczęśliwi do granic możliwości. Ty, rozluźniona, bezpieczna w moich ramionach, zawsze pewna mojej miłości oraz ja, patrzący na Ciebie i wreszcie spełniony, delektujący się odnalezionym tak nagle sensem życia. Bajka, prawda? Wyrośliśmy z bajek.

 

Życie sprawiło, że zaopiekował się już Tobą ktoś inny, bez tego mroku, który ciągle w sobie noszę, ktoś, któremu widocznie byłaś przeznaczona, godny tego, by oglądać Twoje plecy o zmierzchu. Przez pewien czas bolało mnie to tak bardzo, że przekroczyłem wszelkie znane mi jako istocie ludzkiej granice bólu, fizycznego i emocjonalnego. Byłem przekonany, że zginę, że rozerwie mnie na strzępy ta tęsknota, wściekłość i żal. Nauczyłem się wkrótce potem, że człowiek jest w stanie znieść niemal wszystko. Po jakimś czasie mogłem już ze spokojem oddychać, z miesiąca na miesiąc bolało coraz mniej.

 

Rozsypało się, Królewno. Szczęście kogokolwiek na tej planecie jest dziełem przypadku i jeśli Tobie udało się je znaleźć, to bardzo się cieszę. Wyobrażam sobie Ciebie uśmiechniętą i jakoś mi lżej, chociaż może nie powinno. Co do mnie, jakoś żyję, sypiam nawet w nocy, funkcjonuję jak należy i nawet widok trzymających się za ręce par ściska za gardło już tylko troszeczkę. Zebrałem z tej naszej rozbitej mozaiki kilka skrawków szkła i przetrzymuje zamknięte w jakiejś szkatułce. Czasem, kiedy mi wyjątkowo źle, wyciągam je z niej i patrzę pod kątem, a pryzmaty sprawiają wrażenie, że nasz obraz nadal istnieje, że jeszcze coś będzie.

 

Wiem, że nie. Królewno, myślałem, że nie przeżyję tej jesieni, że zeschnę z tęsknoty, że wiatry i deszcze mnie złamią i zmiażdżą. Tymczasem mimochodem właściwie nadszedł ten moment, kiedy melancholia na zawsze zmieniła się w nostalgię. Bo o ile “zawsze” potrafiłem mówić od bardzo dawna, to z “nigdy” oswoiłem się dopiero teraz. Wiem już, że nigdy więcej nie będziesz się do mnie uśmiechać tak jak zwykłaś, nie będzie nigdy tego wszystkiego, co sobie wymarzyliśmy, a może to byłem zawsze tylko ja. Nieważne. Głęboki oddech, ironiczny grymas na twarzy, krok za krokiem.

 

Czasem myślę o Tobie przed snem, czasem chłód sprawia, że bardziej do Ciebie tęsknię. Zdarza mi się wracając wieczorem z pracy, kiedy wczesnojesienny chłód otula twarze zapachem dymu, patrzeć w gwiazdy i myślę sobie wtedy, że z pewnością istnieją tam inne krainy, wszechświaty, wymiary. I wierzę mocno, Królewno, że w jednym z nich na pewno jesteśmy razem szczęśliwi.

— smiertelnepiosenki
Reposted fromcruelthing cruelthing
nadtechnecjanna
5925 2d5f
Reposted fromtrickster trickster
nadtechnecjanna
6141 ad75
Reposted fromsmak-mediolanu smak-mediolanu
nadtechnecjanna
6154 aa76
uaa
Reposted frommyzone myzone

June 05 2013

nadtechnecjanna
Reposted fromSaintWorm SaintWorm
nadtechnecjanna
7230 d195
Reposted fromzvierz zvierz
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl